iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Większość osób zapytanych dlaczego dokonuje zakupów - odpowiada: to oczywiste - aby zaspokoić potrzeby. Tymczasem, niestety ale to nie jest prawda. Nie uświadamiamy sobie bowiem, że większość decyzji zakupowych podejmujemy pod wpływem... emocji, impulsu, chwili.

Specjaliści oceniają, że z każdych dziesięciu rzeczy zakupionych przez nas - osiem, tak naprawdę nie jest nam do niczego potrzebnych. Osiemdziesiąt procent naszych zakupów to skutek emocjonalnej uległości a nie faktycznej realnej potrzeby.

Oczywiście fakt ten wykorzystują specjaliści od marketingu, którzy mając tego świadomość, starają się tak "zagrać" na naszych emocjach abyśmy częściej sięgali właśnie po ich produkty, dając się uwieść przekazowi, reklamie - pozostając przy tym totalnie głusi na własne, faktyczne potrzeby. Kupujemy bo rządzą nami emocje, zarówno pozytywne jak i te negatywne. Zdany egzamin to radość, ta zaś jest zapowiedzią wydania iluś tam złotych na najczęściej, tak naprawdę totalnie niepotrzebną rzecz, na - trywializowane często - tzw. zaszalenie. I w drugą stronę, poranna sprzeczka z szefem, mężem, dziećmi to zwiastun irracjonalnych popołudniowych zakupów, tylko po to aby odreagować, dać upust emocjom. To także powód do emocjonalnej zemsty :) W jej efekcie tracimy podwójnie.

To może i brzmi niewiarygodnie ale daliśmy się już przekonać specjalistom od psychologii reklamy, że kupując produkt, kupujemy w gruncie rzeczy nasze marzenia o lepszym życiu. Kupujemy to, co nam się wydaje a nie to co jest. 

Specjaliści od sprzedaży doskonale rozumieją, że aby osiągnąć sukces lepiej odwoływać się w kontakcie, komunikacji z nami do motywacji nieświadomej niż racjonalnej. Wiedzą o tym przede wszystkim kreatorzy reklam oraz merchandiserzy, czyli osoby, które dbają o odpowiednie ustawienie towarów na sklepowych półkach.

My zaś, jako mądrzy i świadomi konsumenci powinniśmy, trochę wzorem specjalistów od marketingu nauczyć się równie dobrze jak oni ale nieco innej sztuki. Umiejętności rozróżniania tego co "chcemy" kupić od tego co"musimy" kupić. Jeśli ją opanujemy - odwrócimy proporcje. Z każdych dziesieciu zakupionych produktów, osiem będzie miało sens i uzasadnienie w naszych faktycznych potrzebach. Dwa będą kaprysem, na który przy takim zarządzaniu własnymi finansami będzie nas po prostu stać. Czego Państwu i sobie życzę :)


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2010-11-14 18:31
Ogólne Komentarze (1)
Potrzebuję więcej czasu - często słyszę z ust kogoś, kto ma podjąć ważną decyzję. No właśnie - postawię zatem pytanie: czy do podjęcia ważnej decyzji tak naprawdę potrzeba więcej czasu, czy więcej informacji?

Potrzebuję więcej czasu - często słyszę z ust kogoś, kto ma podjąć ważną decyzję.

No właśnie - tylko czy do jej podjęcia tak naprawdę potrzeba więcej czasu, czy więcej informacji?

Mam wrażenie, obserwując wielu ludzi, że nadmierną wagę przywiązują oni, w sytuacj decyzyjnej - do czasu, który jest im potrzebny, zupełnie zaś nie dostrzegają tego, że kluczowym obszarem ich zainteresowania powinien być jak największy zasób informacji. Bez informacji nie ma dobrych decyzji, chyba, że podejmujemy je wyłącznie "na nos" czy też w oparciu o intuicję. Można przecież i tak, prawda?

Fundamentalna dla procesu decyzyjnejo zasada mówi, że więcej czasu nie stwarza lepszych decyzji. Wręcz przeciwnie - więcej czasu czyni w nas spustoszenie poprzez rodzącą się niepewność, mnożące się wątpliwości, pytania i obawy. Wszystko to rodzi stres i frustrację. Masakruje nasze możliwości decyzyjne.

To nie czas jest nam potrzebny przy podejmowaniu decyzji ale informacje związane ze stojącym przed nami wyborem.

Mam wrażenie, obserwując wielu ludzi, że nadmierną wagę przywiązują oni, w sytuacj decyzyjnej - do czasu, który jest im potrzebny, zupełnie zaś nie dostrzegają tego, że kluczowym obszarem ich zainteresowania powinien być jak największy zasób informacji.

Dlaczego informacja a nie czas?

Bo, bez informacji nie ma dobrych decyzji, chyba, że podejmujemy je wyłącznie "na nos" czy też w oparciu o intuicję. Można przecież i tak, prawda?

Fundamentalna dla procesu decyzyjnejo zasada mówi, że więcej czasu nie stwarza lepszych decyzji. Wręcz przeciwnie - więcej czasu czyni w nas spustoszenie poprzez rodzącą się niepewność, mnożące się wątpliwości, pytania, lęki, uprzedzenia i obawy. Wszystko to rodzi stres i frustrację. Masakruje wręcz nasze możliwości decyzyjne.

To nie czas jest nam potrzebny przy podejmowaniu decyzji ale informacje związane ze stojącym przed nami wyborem. Szukajmy więc informacji a nie czasu. To naprawdę dobra rada!

 Jest już strona Kobieca Moc Negocjacji - dołącz - serdecznie zapraszam :)


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2010-11-07 05:20
Ogólne Komentarze (2)
Z badań przeprowadzonych przez CBOP jednoznacznie wynika, że Polki znacznie lepiej oceniają swoją współpracę z mężczyznami niż z kobietami. Tylko 11% ankietowanych pań wskazało, że wolałoby mieć za szefa kobietę. Z drugiej strony ponad 40% respondentek deklaruje, że lepiej się czuje w firmie kierowanej przez mężczyznę.

Od dawna psychologowie wskazują, że kobiety potrafią być wobec siebie agresywne, nielojalne, nieszczere. Coś takiego jak mityczna solidarność kobiet - po prostu nie istnieje.

Coraz silniej natomiast odczuwalna i zauważalna jest rywalizacja pań na wielu, nie tylko zawodowych polach.

Chyba czas najwyższy wyciągnąć z tego właściwe wnioski a nie tylko ubolewać nad upadkiem obyczajów. 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2010-11-05 00:32
Ogólne Komentarze (3)

Thelma Golden w swoim videowykładzie niezwykle ciekawie i zajmująco tłumaczy jak sztuka, we współczesnym świecie kreuje zmiany w kulturze, zjawiskach społecznych ale i międzyludzkich postawach.

Zobacz videowykład 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2010-11-03 19:38
Ogólne Komentarze (0)
Na jednym z blogów znalazłem wpis, którego autorka postawiła dosyć ciekawą tezę. Otóż jej zdaniem, sprzedaż to doskonały obszar zawodowej aktywności dla geja.

Zdaniem Sabiny (autorki wpisu) "co by nie mówić, mężczyźni heteroseksualni rzadko kiedy są tak dobrze ubrani i tak wypielęgnowani jak geje. Kobiety zaś, jako klientki sklepów odzieżowych znacznie bardziej lubią być obsługiwane przez mężczyzn, którzy jednym komplementem mogą sprzedać więcej par spodni, niż ich koleżanka rzeczową oceną wyglądu klientki. Trudno jednak trafić na mężczyznę heteroseksualnego, który będzie umiał dobrać kobiecie odzież i który sam będzie wyglądał jak z żurnala. Dlatego geje w tej branży są cenieni i poszukiwani - choć nie zachęca się ich do otwartego wyrażania własnej seksualności"

Dodaje ona także, że "młode, rozwijające się agencje reklamowe i interaktywne stale poszukują osób o niebanalnej osobowości i niezwykłej kreatywności, które ze smakiem i twórczo podejdą do problemu zaprojektowania identyfikacji wizualnej klienta czy budowania nowej marki. W agencjach tych często pracują osoby homoseksualne - zwłaszcza geje, uważani za osoby nieszablonowe, twórcze, które mają wyrobiony gust i smak pozwalający na bardziej adekwatne odpowiadanie potrzebom klienta"

Czy wobec tego można przyjąć, że sprzedaż jest jakoś szczególnie „gej friendly”? 

Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2010-11-01 09:40
Ogólne Komentarze (1)