iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Uzależnienie od Facebooka zbiera coraz większe żniwo. Co ciekawe, wcale nie dotyka najmłodszych internautów ale osoby po 30. roku życia. I co ważne, na popadnięcie w ten nowy nałóg bardziej podatne są kobiety. Grupę podwyższonego ryzyka stanowią wykształcone trzydziestokilkuletnie singielki, o wyższym od średniej statusie materialnym, mieszkające w dużych miastach. Do takich wniosków doszli naukowcy z norweskiego University of Bergen.

Do nałogu predestynują określone cechy psychiczne – przede wszystkim ekstrawersja. Wielu „uzależnionych od Facebooka” to ekstrawertycy, czyli osoby otwarte i potrzebujące wielu bodźców oraz kontaktów międzyludzkich. 

Cecilie Schou Andreassen z Uniwersytetu w Bergen zauważyła, że uzależnienie od internetu i uzależnienie od serwisów społecznościowych nie jest tym samym zjawiskiem. Norweska badaczka wraz ze swoim zespołem stworzyła skalę uzależnienia od Facebooka.

Przy jej tworzeniu wzięto pod uwagę sześć typowych symptomów, charakterystycznych dla różnego rodzaju uzależnień: fascynację bodźcem, zmiany nastroju pod wpływem bodźca, wzrost tolerancji, objawy odstawienia, konflikt i powrót do uzależnienia. 

Jak sprawdzić, czy jesteśmy uzależnieni od Facebooka? Odpowiedzcie na poniższe pytania:

  • Czy dużo czasu myślisz o Facebooku i planujesz skorzystanie z niego?
  • Czy czujesz rosnącą potrzebę korzystania z Facebooka?
  • Czy korzystasz z Facebooka, aby zapomnieć o problemach osobistych?
  • Czy próbowałeś mniej korzystać z Facebooka, jednak ci się to nie udało?
  • Czy stajesz się niespokojny lub zmartwiony, gdy nie możesz skorzystać z Facebooka?
  • Czy Facebook miał negatywny wpływ na twoją pracę/naukę?

Na każde z pytań można wybrać jedną z odpowiedzi: 1 - bardzo rzadko, 2 – rzadko, 3 – czasem, 4 – często, 5 – bardzo często. Gdy uzyskana suma punktów wynosi co najmniej 24, można śmiało mówić o uzależnieniu. Czas poszukać grupy wsparcia – tylko nie na Facebooku!


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-07-09 08:55
Ogólne Komentarze (0)

Mężczyźni są zorientowani na zadania a kobiety na relacje. To słynny stereotyp płci, ale coś jest jednak z nim na rzeczy. Kiedy to można stwierdzić? Chociażby wtedy kiedy pojawi się potrzeba komunikacji.

Panom wystarcza mail określający temat, jego szczegóły i potrzebne parametry. Paniom zdecydowanie bardziej potrzeba kontaktu face to face. W takiej formule czują się pewniej a przekaz odbierają wiarygodniej.

Co jednak ciekawe u obu płci zachodzi w pewnych sytuacjach podobna tendencja. W jej efekcie - jeśli z drugą osobą pozostajemy w bliskich, intensywnych, zaangażowanych stosunkach wówczas, bez względu na płeć sporo rzeczy, wiadomości, opinii, emocji możemy przekazywać za pomocą maila czy telefonu. Jeśli jednak nasza znajomość jest świeża, letnia, płytka, nowa - wówczas z korzyścią dla wzajemnej relacji właściwszym będzie kontakt bezpośredni.

Inaczej sprawa wygląda pod względem charakteru łączącej Was relacji. Jeśli jest ona kooperacyjna, sprowadza się do współpracy wówczas efektywniejsza będzie komunikacja face to face. Natomiast jeśli Wasze stosunki mają charakter czysto informacyjny bądź współzawodniczący - lepszy będzie kontakt via mail, telefon, sms.

Natrafiłem ostatnio, w jednym z amerykańskich czasopism psychologicznych na wzmiankę o tym, że w efekcie badań okazało się, iż najbardziej i najczęściej kłamiemy w mailach. Nasza poczta elektroniczna pełna jest fantazji i zmyśleń. Ponoć aż 56% naszych maili zawiera w sobie mniejszy lub większy - ale jednak - element świadomego kłamstwa. Może właśnie dlatego panie tak sceptycznie podchodzą do korespondencji mailowej?

Co ciekawe, nie jest tak, iż najmniej kłamiemy w kontakcie bezpośrednim. Tutaj bowiem też jest powód do wstydu. Aż 42% naszych rozmów prowadzonych face2face, bezpośrednio - niesie w sobie co najmniej ziarenko nieprawdy.

Kłamiemy najrzadziej i najmniej podczas - uwaga - rozmów telefonicznych. Tylko one, w zasadzie - mogą uchodzić za stosunkowo rzetelne i prawdziwe. Wciskanie kitu podczas rozmowy przez telefon zdarza się nam bowiem jedynie w 11% przypadków. Cała reszta jest czystą prawdą, przynajmniej statystycznie :)

Czy tak jest w istocie? Pewnie to indywidualna sprawa i kwestia kontekstu. Tym nie mniej warto wiedzieć aby zapewnień o miłości czy potwierdzenia zawarcia kluczowej umowy nie przyjmować tylko mailem. Czasami warto się spotkać aby porozmawiać twarzą w twarz, a jak się okazuje najlepiej jest zadzwonić i zapytać przez telefon - jak się ważne sprawy mają.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-05-19 18:28
Ogólne Komentarze (2)

Polak w sieci jest średnio licząc o 7 lat młodszy (co ciekawe, Polka aż o 9 lat), waży 12 kg mniej i jest o co najmniej 5 cm wyższy. Tak oto przejawia się nasza potrzeba bycia doskonalszym realizowana w sieci, na portalach randkowych.

Jeśli korzystasz z takich serwisów i właśnie poznałaś kogoś interesującego - nie rób sobie zbyt dużych nadziei, że osoba ta wygląda tak jak na zdjęciu w internecie i jest tym, za kogo się podaje w swoim opisie. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni szukający partnera w sieci kłamią na potęgę! Ponad połowa użytkowników takich serwisów, w swoich opisach koloryzuje, podaje nieprawdę, świadomie manipuluje danymi w swoim profilu. 

Serwisy randkowe to supermarkety z ludźmi

53 procent szukających partnera w internecie podaje nie do końca prawdziwe dane - wykazały niedawno zrealizowane badania. Większe i mniejsze kłamstewka dotyczą najczęściej wieku, wzrostu i wagi. W ankiecie wzięło udział 2274 użytkowników portali randkowych.

Najczęściej wstydzimy się wieku - 39 procent woli go zaniżyć, natomiast, co ciekawe aż 11 procent nieznacznie ale jednak go zawyża. Przy podawaniu wzrostu i wagi na drobne kłamstwo pozwala sobie już znacznie więcej, bo aż 54 procent ludzi. 

Nie do końca mówimy też prawdę przy podawaniu swojego zawodu - 31 procent i wklejamy zdjęcia, które najpierw odpowiednio modyfikujemy lub z wcześniejszych lat, kiedy wyglądaliśmy lepiej (24 procent). Nawet przy wymienianiu zainteresowań i hobby 43 procent badanych pozwoliło sobie na co najmniej małe niezgodności.

Dlaczego tuningujemy swój profil?

Jako powód podawania nieprawdziwych informacji aż 74 procent ankietowanych przyznało, że chce, by ich profil był bardziej atrakcyjny dla potencjalnych partnerów. Tylko 9 procent twierdzi, że wstydzi się pewnych aspektów swojego życiorysu. Natomiast aż 15 procent uważa, że wcale nie kłamało, bo ma mocne postanowienie, by doprowadzić do podanych w prodilu rzeczy - na przykład schudnąć. Osoby takie, swoje kłamstwo zdają się usprawiedliwiać: na teraz, jest jak jest...ale za jakiś czas będzie lepiej :)

Ponad połowa (54 procent) przy pierwszym spotkaniu nie przyzna się do nieprawdziwych informacji zawartych w profilu. Ale tylko 32 procent osób będzie oburzonych, jeśli okaże się, że ich partner minął się z prawdą. Samemu kłamiąc akceptujemy kłamstwo u innych?


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-05-15 15:22
Ogólne Komentarze (0)

Takie pytanie zadała mi kilka tygodni temu, podczas indywidualnej sesji jedna ze swieżo upieczonych top managerek znanej firmy. Branża finansowa, a więc poważna, bazująca w swojej działalności na zaufaniu i wiarygodności.

Odpowiedziałem – a czemu nie? Co takiego sprawia, że boimy się luzu, nie mylić z luzactwem, w pracy? Nawet, jeśli pracą tą jest tak poważna instytucja jak bank.

Zaraz się dowiem, że standardy, że szacunek wobec Klienta, że wysoki poziom świadczonych usług wymaga odpowiedniego stroju.

Tak, to prawda – ale też odpowiedni strój, sam w sobie jest czymś, co wielu managerów przerasta.

Bo czyż nie jest tak, że źle dobrany rozmiarem żakiet sprawia, że nosząca go kobieta wygląda po prostu śmiesznie? Iluż to panów, na co dzień top managerów chodzi w za dużych garniturach, które wiszą na nich jak wory pokutne? Koszula? Jezoooo – pognieciona, brudna, z krawatem pętającym się wokół szyi jak chomonto. To sprawia, że jestem profi? Bo mam na sobie garnitur, garsonkę – nie ważne, czy są dobrane, czyste, schludne? Manager ma być wiarygodny – budzić zaufanie. Źle dobranym strojem z całą pewnością tego nie osiągnie.

Tymczasem dżinsy to najbardziej demokratyczna i uniwersalna część garderoby. Zawsze wygląda się w nich młodo, pasują do wszystkiego i, jak twierdzą modowi eksperci, doskonale oddają osobowość noszącego. A top manager musi mieć osobowość i powinien ją wyrażać, także strojem.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-05-07 12:44
Ogólne Komentarze (1)

Ponoć najlepiej przemawiają do wyobraźni liczby. Więc niech przemówią. Na 190 głów państw tylko 14 to kobiety. Ze wszystkich parlamentarzystów świata - kobiet jest zaledwie 17%. W biznesie, kobiety na szczycie, jako top managerowie, w zarządach i radach nadzorczych światowych spółek i korporacji stanowią mniej więcej 15%. Liczby te od dekady nie ulegają zmianie, choć tak wiele mówi się i pisze o awansie kobiet, równouprawnieniu i parytetach. 

Nawet w organizacjach poza rządowych, fundacjach i stowarzyszeniach, o których często myśli się jako zarządzanych głównie przez kobiety, ich udział we władzach nie przekracza 20%

Kilka lat temu zrealizowano badania, w wyniku których okazało się, że wśród top kadry managerskiej będącej już po ślubie aż 80% mężczyzn miało już dzieci, a tylko 19% zamężnych kobiet była matkami. Można by pomyśleć, że najlepszą damską antykoncepcją jest awans na top managerkę. Byłoby to śmieszne gdyby w swojej wymowie nie było tak smutne. Prawda?

Dlaczego jest tak mało kobiet liderów?

Czy dlatego, że panie nie są predystynowane do wiodących ról? To bzdura, choć czasami spotykam się z takim stwierdzeniem, bynajmniej nie pada ono tylko z ust męskich szowinistycznych świń. Bywa niestety tak, że to kobiety głoszą takie prawdy. Brakuje mi pomysłu na to, jak mam wówczas reagować i pewnie najczęściej robię głupią minę. A to chyba one powinny czuć się zażenowane, czyż nie?

Więc dlaczego? Czy odpowiedzi nie znajdziemy w modelu społecznym, w którym kobieta zawsze ma jakieś inne obowiązki - mąż, dzieci, sprzątanie, gotowanie, pranie, a dopiero potem ma czas na karierę, rozwój, intelektualny i zawodowy? 

Czy nie jest tak, że dla wielu mężczyzn nie ma niczego dziwnego w telefonie do domu z informacja, że musi zostać nieco dłużej w pracy, bo narada, bo problem, bo ważna sprawa. Jeśli taki sam telefon miałaby wykonać kobieta - często rodzi się w głowie jej męża myśl, tak chętnie podsycana przez dobrych kolegów - Twoja żona ma kochanka i w pracy zatrzymuje ją seks. 

Mężczyźni, w większości tak przecież przywiązani do przekonania o swoim racjonalnym działaniu - powinni zdać sobie sprawę, że kobieta lider to po prostu dobry biznes. 

Firmy zarządzane przez panie charakteryzują się mniejszą rotacją pracowników, osiągają lepsze wyniki finansowe, szczególnie w kryzysowych czasach oszczędzania. 

W polityce kobiety są bardziej skłonne do współpracy niż rywalizacji, a liczba wojen i konfliktów prowadzonych przez państwa rządzone przez kobiety, na przestrzeni wieków oscyluje wokół zaledwie 5%. 

Kobiety stanowią połowę ludzkości. Myślę, że świat, w którym 1/2 top managerów i 1/2 przywódców państw i rzadów stanowić będa kobiety - będzie światem lepszym. 

I proporcje te nie będą wynikać z jakiejś poprawności politycznej ale ludzkiego, czystego pragmatyzmu. Bo nawet Bóg potrzebował do realizacji planu zbawienia ludzkości kobiety. I w całym tym projekcie, kto jak kto ale to akurat kobieta nie zawiodła :) 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-05-03 00:08
Ogólne Komentarze (0)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |