iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

4 listopada na ekrany polskich kin wchodzi film Niebezpieczna metoda z moją ulubioną aktorką, Keirą Knightley w roli głównej.

Zygmunt Freud (Viggo Mortensen) i Carl Gustav Jung (Michael Fassbender) - dwaj wielcy twórcy psychoanalizy, poznają się dzięki 18-letniej, pięknej Sabinie Spielrein (Keira Knightley), cierpiącej na ataki histerii. Pewnego dnia pacjentka przywieziona zostaje do szpitala psychiatrycznego, w którym pracuje Jung. Już wkrótce ich więź przerodzi się w coś znacznie poważniejszego niż zwykła relacja pacjentki z lekarzem. Skrywane dotąd żądze Sabiny przemienią ten związek w pełen erotycznych perwersji, gorący romans.

Historia skomplikuje się jeszcze bardziej, gdy kobieta pozna osobiście okrytego sławą i starszego od siebie Freuda. Jung i Freud zaczynają ostro rywalizować. Dzięki Sabinie Carl staje u progu odkrycia całkowicie nowatorskiej i niezwykle kontrowersyjnej metody leczenia ludzi chorych psychicznie. Dzięki niej będzie mógł poznać głęboko skrywane i nigdy niewypowiedziane sekrety.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2011-11-02 08:59
Ogólne Komentarze (0)

Czy tego chcemy, czy nie plotkowanie jest ważnym elementem relacji społecznych. Na tyle, że jego badaniem zajęli się naukowcy.

Zachowaj czujność, kiedy podczas biznesowego spotkania jego uczestnicy przestaną rozmawiać na tematy zawodowe, a zaczną o osobach, które nie są obecne – radzi Tim Hallet, asystent profesora w instytucie socjologii na Uniwersytecie Indiana, a zarazem współautor badań dotyczących plotkowania. Zostały one opublikowane w Journal of Contemporary Ethnography

Czujność jest potrzebna, bo to oznacza, że masz właśnie do czynienia z polityką. A właściwie z potężnym jej narzędziem, jakim jest plotka. Za jej pomocą można podkopać autorytet osoby, na temat której się rozmawia. Jeśli jednak wydźwięk konwersacji będzie dla niej pozytywny, to jej bohater może na tym zyskać. A właściwie jego reputacja.

To wnioski Halleta z eksperymentu, który przez dwa lata trwał w jednej z miejskich szkół podstawowych w Stanach Zjednoczonych. Naukowcy niczym ekipa programu reality show obserwowali reakcje grona pedagogicznego na zmianę dyrektorki. Jej relacje z nauczycielami nie były najlepsze. Ci próbowali tę sytuację zmieniać. Kiedy oficjalne drogi działania nie przyniosły oczekiwanego efektu, zaczęło się poszeptywanie po kątach.

Naukowcy uzyskali pozwolenie na nagrywanie spotkań grona pedagogicznego. Ktoś mógłby spytać, jak to możliwe? Otóż, jak tłumaczą autorzy projektu, początkowo ich celem wcale nie było badanie mechanizmu plotki (nie zdradzają jednak co). Z czasem jednak zauważyli, że plotkowanie stało się ważnym elementem tych spotkań. Sami nauczyciele zresztą przyznawali, że ich rozmowy można nazwać właśnie w ten sposób.

W sumie w czasie 13 spotkań, z których każde trwało 40 minut, Hallet zarejestrował 25 epizodów plotkowania. W ten sposób mógł zaobserwować, w jaki sposób podobny dialog się rozwijał, co ważne wraz z jego subtelnymi niuansami. Okazało się, że pod pewnymi względami plotkowanie na oficjalnych spotkaniach różni się od tego, do którego dochodzi w sytuacjach nieformalnych. Choć owszem, mają one i punkt wspólny. Najczęściej szeptanie po kątach ma wydźwięk negatywny. Jeśli odbywa się w bardziej oficjalnych okolicznościach, wówczas więcej w nim zawoalowanego krytycyzmu i sarkazmu.

Co ciekawe, okazuje się, że tego typu pogaduszki mogą wpływać kojąco na naszą psychikę. Po pierwsze dlatego, że obniżają poziom stresu (rozładowując napięcie), po drugie sprzyjają zacieśnianiu się więzi społecznych. Oczywiście nie z osobą, która jest głównym bohaterem plotki.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2011-10-27 18:10
Ogólne emocje, komunikacja, społeczeństwo, plotka Komentarze (0)

Takie czasy. Przyjaźni, miłości, uczuć szukamy głównie w necie. Portale społecznościowe pełne są emocjonalnych interakcji - niestety najczęsciej mało w nich prawdy i uczciwości. Warto o tym pamiętać.

Serwisy randkowe to takie supermarkety z ludźmi. Masz dużą szansę, że zrobisz dobre zakupy, lecz tylko pod warunkiem, że wiesz czego chcesz. Inaczej zaczniesz krążyć wśród półek i zapomnisz, po co tutaj jesteś. A na koniec, pod wpływem emocji dokonasz i tak wyboru, którego tak naprawdę, racjonalnie rzecz ujmując wcale nie potrzebujesz.

Jak tego uniknąć? Na zakupach to, wbrew pozorom stosunkowo proste - kieruj się racjonalnymi przesłankami. Emocje zostaw w domu.

Natomiast w  czasie szukania netowych przyjaźni, kontaktów musisz pamiętać, że każdy człowiek dzieli się wewnętrznie na trzy części. Mamy ego (ja realne), czyli to, co widzą inni, nasze codzienne zachowania, myśli, nasz wygląd fizyczny. Mamy id (ja popędowe), takie wewnętrzne dziecko, które chce wypić za dużo wina, namawia na pójście do łóżka z kolegą z pracy, podjudza, żeby dać w gębę głupiemu szefowi. I mamy superego (ja idealne). Tworzą je normy społeczne i obyczajowe, ale też to, jak sami chcemy siebie postrzegać, jak sobie siebie wyobrażamy, do czego aspirujemy.

W życiu codziennym te trzy aspekty się ze sobą mieszają. Ale nie w Internecie. Tam ludzie rozwijają tylko ja idealne. Ja wirtualne, czyli sieciowa tożsamość (opisy, jakie są zamieszczane przy anonsach, to co się pisze się w mailach, na forach, czatach), jest jego naturalnym przedłużeniem. Właśnie dlatego w opisach wielu mężczyzn znajdziesz deklaracje dozgonnej miłości dla tej wybranej i opowieści o tym, jacy są dzielni, zaradni życiowo, muskularni i wysportowani. Czytając zapierające dech ogłoszenia potencjalnych randkowiczów, pamiętaj - oni tacy nie są. Bierz poprawkę na romantyczne wyznania i filozoficzne wynurzenia. To tylko makijaż. Co jest pod spodem? Tego właśnie musisz się dowiedzieć.

I dlatego, podobnie jak na zakupach w supermarkecie sprawdzaj każdą informacje, dopytuj, doczytuj opisy produktów, konfrontuj i myśl, myśl tylko głową :) Nie ufaj przesadnie kolorowej, zajmującej Twoją uwagę formie - ta zazwyczaj bowiem skrywa treść, w której zawarta jest cała prawda. Powodzenia!


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2011-07-15 14:13
Ogólne Komentarze (0)

Psychologowie traktują analizę bazgrołów podobnie, jak analizę charakteru pisma – może wiele o człowieku powiedzieć, ale niekoniecznie trzeba ją traktować jako w 100 proc. pewną. Analiza może być jedynie poszlaką do odkrywania wnętrza i charakteru, a nierzadko również skrywanych problemów, czasem też zaburzeń.

Każdy z nas podczas spotkania, wykładu, zebrania bazgroli coś na kartce. Można z tych rysunków wiele wyczytać, bywa i tak, że stanowią całkiem niezłe źródło wiedzy o partnerze w biznesie (np. podczas negocjacji) jego nastroju, nastawieniu, temperamencie i światopoglądzie. Dlatego więc, że stanowią tak cenne źródło informacji nie powinniśmy zabazgrolonych kartek zostawiać, dając tym samym swobodny dostęp do wiedzy o nas osobom trzecim. 

Twój nabazgrolony ptaszek wiele mówi o Tobie. Nie mniej niż charakter pisma, notatka w notesie, czy pozostawiony na stole telefon komórkowy, do którego każdy może mieć dostęp, czytając Twoje maile i sms. Miej tego świadomość. Trawestując znane powiedzenie > pokaż mi swojego ptaszka a powiem Ci kim jesteś. Pytanie tylko czy chcesz aby obce osoby wiedziały kim jesteś i co myślisz? 

Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2011-05-31 22:11
Ogólne Komentarze (0)
Czy to się komuś podoba czy nie ale męski świat jest czarno-biały. Sprzyja to szybszemu podejmowaniu decyzji, chociaż nie zawsze słusznych.

Mężczyźni dokonują osądu rzeczywistości najczęściej w kategoriach dwuwartościowych – widzą wszystko w przysłowiowej czerni i bieli. 

Tymczasem kobiety w swoich wyborach i decyzjach są bardziej podatne na dostrzeganie odcieni szarości, zauważają niuanse, szczegóły. Dowodów na to dostarczył eksperyment przeprowadzony przez psychologów, opisany w najnowszym numerze"Archives of Sexual Behavior".

Męska skłonność do TAK lub NIE bywa czasami problemem, bo nie zawsze dwubiegunowa opcja jest najlepszym rozwiązaniem. Z drugiej jednak strony niekończące się dylematy kobiet mogą skutecznie utrudnić dobre rozwiązanie. 

Które z rozwiązań jest więc lepsze? Szybkie i jednoznaczne działanie czy subtelne dostrzeganie niuansów? Chyba oba - dlatego też, kobiety często poszukują męskiej jednoznaczności decyzji a panowie - kobiecych opinii i ocen. 

Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2011-05-18 15:50
Ogólne Komentarze (2)
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |